Nul tymczasem innego nie pchało Krzysztofa Kolumba oraz jego załogę, która wybrała się w podróż morską, której efektem było wyśledzenie Ameryki. Turystyka niektórzy mówią, że nieraz była owo chcica zysku, opowieści, które krążyły w nadmorskich tawernach o nieprzebranych bogactwach, dostępnych kędyś w ową stronę za linią horyzontu. Bodaj chuć poznania nieznanego natomiast doświadczenia prawdziwej przygody była w żeglarzach, którzy na statkach u dołu dowództwem Vasco da Gamy wyruszyli, by rozplanować morską drogę do Indii. W wieku XVIII tendencję podróżnicze wyznaczała sama literatura. Uznany a czytany wierszokleta niezwykły musiał koniecznie jeździć, najlepiej na Zdalny Wschód. W dalszym ciągu opowieści o niesamowitych zabytkach, odległej kulturze, przebogatej architekturze zaś fascynujących ludziach krążyły po modnych salonach zaś stawały się pożywką gwoli znudzonych panienek natomiast zniewieściałych dżentelmenów. Zaczęto jeździć całkiem na masową skalę.